Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Wybrzeże wyglądało niczym ogromna jaskinia, której ciemne ściany i sklepienie były na tyle nietrwałe, że co chwila pękały, wpuszczając do środka promienie księżycowej poświaty. Trudno było uwierzyć, że owe ściany to nic innego jak po prostu chmury piętrzące się ponad górami i oceanem. Złudzenia nie rozwiewało nawet to, że raz po raz gęstą zasłonę przebijało i srebrzyło światło księżyca, ukazując czarne, wzburzone morze omywające brzeg, na którym stał człowiek. W oddali przetoczył się grzmot; zajaśniała błyskawica. Zaczął siąpić deszcz. Chmury ani na chwilę nie ustawały w swym pędzie, zmieniając tylko zabarwienie, od przyprószonej czerni do trupiej bladości, wirując niczym płaszcze tancerzy pogrążonych w pełnym dostojeństwa, ceremonialnym menuecie. Człowiekowi stojącemu na mrocznej, kamienistej plaży widok ten przypominał olbrzymów tańczących do muzyki odległej burzy. Poczuł się niczym śmiertelnik nieświadomie wkraczający do sali, w której zabawiają się bogowie. Odwrócił wzrok od chmur i spojrzał na ocean.

(Reklama: )
