Teksty na każdy temat (Reklama: fotki ,ogłoszenia brzozów )

Minął zaledwie miesiąc odkąd Elryk opuścił swój dwór i królewską narzeczoną, pozostawiając Yyrkoonowi władzę nad Melniboné aż do swego powrotu. Miał nadzieję, że dowie się czegoś o ludzkich mieszkańcach Młodych Królestw żyjąc wśród nich, ale oni odsuwali się od niego albo z otwartą nienawiścią, albo z obawą i nieszczerą uniżonością. Nigdzie nie znalazł człowieka skłonnego uwierzyć, że jakikolwiek Melnibonéanin (bo nie wiedzieli, że Elryk jest samym Cesarzem) z własnej woli wstąpiłby na ścieżki istot ludzkich, które nie tak dawno żyły w niewoli u tej starożytnej i okrutnej rasy. Tak więc stał teraz na brzegu posępnego morza niczym zwierze złapane w pułapkę, w poczuciu ostatecznej klęski. Czuł, że jest osamotniony w nieprzyjaznym wszechświecie, pozbawiony przyjaciół i celu; bezużyteczny, sentymentalny anachronizm; głupiec, którego do upadku doprowadziły niedostatki własnego charakteru oraz niezdolność do całkowitego podporządkowania się wpajanym mu od dzieciństwa prawdom. Melnibonéanin nie wierzył we własną rasę, w swoje pierworództwo, w bogów czy ludzi, a nade wszystko w siebie samego.

(Reklama: tuning pc )