Teksty na każdy temat (Reklama: kolory dla miasta ,)

Wyczerpany Yyrkoon odstąpił od łoża swej siostry. Jego twarz pozbawiona była wszelkiego wyrazu, a głos brzmiał obojętnie, gdy oświadczył: Skończone. Odwrócił się i spojrzał przez okno na wieże Imrryru, na port, gdzie stały na powrót zakotwiczone złociste barki wojenne. Między nimi stał okręt, który król Straasha podarował Elrykowi. Obudzi się za chwilę dodał pustym głosem. Dyvim Tvar i Czerwony Łucznik spojrzeli badawczo na Elryka, który klęczał obok łoża, wpatrując się w Cymoril. Jej twarz stawała się coraz spokojniejsza i przez jedną okropną chwilę podejrzewał, że książę Yyrkoon oszukał go i zabił Cymoril. Ale wkrótce jej powieki poruszyły się. Otworzyła oczy, zobaczyła go i uśmiechnęła się. Elryk? To sen... Czy jesteś bezpieczny? Jestem bezpieczny, Cymoril. I ty także. Yyrkoon? To on cię obudził. Ale przysięgałeś, że go zabijesz... Pozostawałem pod wpływem czarów, podobnie jak ty. Plątały mi się myśli. Wciąż mi się plączą w niektórych sprawach. Yyrkoon zmienił się. Pokonałem go. Nie wątpi już w moją potęgę. Nie pragnie uzurpować sobie władzy. Jesteś pełen miłosierdzia, Elryku odgarnęła z twarzy swe krucze włosy. Elryk i Rackhir wymienili spojrzenia. Może to wcale nie litość mną kieruje rzekł Elryk.

(Reklama: )