Teksty na każdy temat (Reklama: www.prokomfort.pl ,Gry Online )

Bowiem jedynie w tym, co dotyczy nas najgłębiej, potrafimy kłamać pewnie i z zupełnym przekonaniem. Był to port zwany Menii, jedno z najmniej znaczących i najprzyjaźniejszych Purpurowych Miast. Podobnie jak inne na tej wyspie, zbudowane zostało z czerwonego kamienia, który nadał tu nazwę wszystkim miastom. Nawet dachy domów były czerwone. W porcie stało wiele najprzeróżniejszych łodzi o jasnych żaglach. Wczesnym rankiem Elryk i Rackhir, Czerwony Łucznik, przybili do brzegu. Zaledwie kilku żeglarzy spieszyło o tej porze do swoich statków. Cudowny okręt króla Straashy spoczywał niedaleko nabrzeża. Małą łodzią dopłynęli do miasta. Odwrócili się i popatrzyli na statek. Żeglowali nim sami, bez załogi, i spisywał się doskonale. A zatem muszę teraz szukać spokoju i mitycznego Tanelorn odezwał się Rackhir, jakby trochę kpiąc z samego siebie. Przeciągnął się i ziewnął szeroko, aż łuk i kołczan podskoczyły mu na plecach. Elryk miał na sobie prosty strój, jaki mógł nosić każdy najemny żołnierz z Młodych Królestw. Był w dobrym nastroju, czuł się wypoczęty. Uśmiechał się, patrząc na słońce. Jedyne co uderzało w jego stroju, to wielki czarny miecz u jego boku. Odkąd go nosił, niepotrzebne mu były środki pobudzające.

(Reklama: Forum dyskusyjne )